Niewiele rzeczy na świecie może się równać z tak wspaniałą wiadomością z ust egzaminatora – gratuluję, zdał pan egzamin na prawo jazdy kategorii B. Ileż razy słyszałem to zdanie w marzeniach. Niestety, rzeczywistość była mniej różowa. Dwa pierwsze egzaminy, niestety, z własnej winy, nie zdane. Raz jeszcze na placu, samochód stoczył mi się w rękawie. Drugi raz podczas jazdy po mieście. Również, przyznaję, z mojej winy. Nie zatrzymałem się przed przejściem przy warunkowym skręcie w prawo. Ale spuśćmy na to zasłonę milczenia. I tak nie jest źle. Już trzeci egzamin okazał się dla mnie zdanym. Zrozumiałem, o co chodzi w tych szkołach jazdy i w tych całych egzaminach. I zdałem. Naprawdę jestem z siebie dumny. W końcu rekordzista Polski w ilości nie zdanych egzaminów podchodził do prawa jazdy już ponad trzydzieści razy, w różnych ośrodkach. Za każdym razem bez skutku. Cóż, ja chyba bym nie miał tyle samozaparcia. A zwłaszcza pieniędzy! Każdy kolejny egzamin to przecież wydatek rzędu dwustu złotych. Taki kandydat to dla ośrodków egzaminowania czysty zysk! Ciągle powtarzane egzaminy, przecież co jakiś czas trzeba powtórzyć egzamin z teorii, bo traci ważność. Ech, dobrze, że ja mam to już za sobą. Teraz tylko czekam na odbiór dokumentu i zaczynam jazdy. Tym razem już bez nadzoru instruktora. Pozostaje mi wierzyć, że rodzice pożyczą mi samochód, a może nawet kupią jakiś używany, starszy model. Skoro udało mi się zdać egzamin na prawo jazdy to znaczy, że wszystko jest w moim zasięgu! Dlaczego więc nie marzyć na całego? Na szczęście, mam prawo jazdy bezterminowo. Nie będę musiał powtarzać egzaminu za jakiś czas. A są osoby, które z powodów na przykład zdrowotnych, będą musiały powtarzać egzamin na przykład za cztery lata? Pechowcy. Ale cóż, nie ich wina, że mają słaby wzrok! Podobnie osoby starsze. Podobno mają mieć obowiązek zdawania egzaminu, bądź, w innej wersji tej samej ustawy, badań lekarskich co roku. Jeśli przyczyni się to do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach, to jestem za.
Wybierając szkołę warto przejrzeć opinie, jakie ma w internecie. Warto też dokładnie przepytać osobę w sekretariacie jak zorganizowane są lekcje. Ale o tym potem. Zacznijmy od tego, że warto, aby nasza przyszła szkoła była zlokalizowana blisko tras egzaminacyjnych. Oficjalnie nie ma nic takiego, jak trasy egzaminacyjne. Wiadomo jednak, że egzaminatorzy mają swoje ulubione miejsca, a trasy odbywają się w zasięgu kilku kilometrów od ośrodka egzaminacyjnego. Błędem jest wybieranie szkoły jazdy jak najbliżej miejsca zamieszkania. Właściwy wybór to szkoła obok ośrodka egzaminacyjnego. W takiej szkole wsiadamy do samochodu i od razu jesteśmy na trasie egzaminacyjnej. Natomiast z małej, osiedlowej szkółki musimy na tę trasę jeszcze dojechać, często przez całe miast. Marnujemy nasz czas i pieniądze. Oczywiście wiadomo, że powinniśmy umieć jeździć wszędzie, nie tylko po trasie egzaminacyjnej. Nie od dziś wiadomo jednak, że wielu świetnych kierowców, na co dzień doskonale radzących sobie za kółkiem, miałoby problem ze zdaniem egzaminu właśnie z powodu jego specyfiki. Naprawdę lepiej dojechać przez całe miast do szkoły położonej blisko tras, niż jechać przez miasto i mniej czasu spędzać na nich.
Inna sprawa to organizacja lekcji. Jazdy powinny zaczynać się i kończyć w określonym punkcie, na przykład pod siedzibą szkoły. Nie wolno godzić się na wożenie poprzednich kursantów! Po pierwsze obecność osoby trzeciej w samochodzie krępuje i utrudnia jazdę. A po drugie podwożenie to strata czasu. Egzamin odbywa się po trasie, a nie po dogach osiedlowych, po których przyszłoby nam jechać, gdybyśmy mieli kogoś odwozić.
I jeszcze jedno. Instruktor to najważniejsza osoba w całym kursie jazdy. Jeśli z jakichkolwiek powodów nam nie odpowiada, zmieńmy go. Powinien być osobą kompetentną i doświadczoną. Musi mieć doskonałą wiedzę i praktykę. Poza tym powinien być pasjonatem ruchu drogowego i naprawdę kochać tę pracę. Inne niezbędne cechy to dobry kontakt z ludźmi.
Egzamin składa się z dwóch części, teoretycznej i praktycznej. W pierwszej kolejności należy zaliczyć część teoretyczna, w dalszej kolejności można przystąpić do części praktycznej. Część teoretyczna jest zdawana w specjalnie do tego celu dostosowanej sali komputerowej, przy wykorzystaniu oprogramowania egzaminacyjnego. Testy są standaryzowane, składają się z konkretnej liczby pytań, na które należy odpowiedzieć wybierając z opcji podanych na ekranie pod pytaniem. Jest to tak zwany test wielokrotnego wyboru. Oznacza to, że więcej niż jedna odpowiedź może być prawidłowa. Po pomyślnym zdaniu testów teoretycznych można przystąpić do egzaminu praktycznego. Podzielony jest on na trzy części. Najpierw egzaminator poprosi i sprawdzenie, czy stan techniczny pojazdu pozwala na kierowanie nim. Może też zapytać o nazwy najważniejszych części samochodu znajdujące się pod maską oraz o nazwy świateł. Następnie następuje część praktyczna, podczas której egzaminator poprosi o wykonanie kilku manewrów na placu manewrowym. Po pomyślnym zaliczeniu tej części następuje wyjazd na trasę normalnego ruchu ulicznego. Egzaminator będzie bacznie obserwował całą naszą postawę podczas jazdy, oceni zarówno jej dynamikę (oznacza to, że nie możemy jechać ani za szybko, ani za wolno, odpowiednio reagować na sytuację na drodze, na przykład na zmieniające się światła i tym podobne). Zwróci też uwagę, czy stosujemy się do wszystkich przepisów o ruchu drogowym. Pamiętajmy więc, to jest egzamin. Należy stosować się do wszystkich przepisów, do wszystkich ograniczeń prędkości, nawet jeśli nikt poza naszym samochodem egzaminacyjnym ich nie przestrzega. Są takie odcinki trasy, na których na pewno nawet nasz egzaminator jechałby szybciej, a i my po egzaminie będziemy mogli przycisnąć pedał gazu, ale podczas egzaminu ograniczenia prędkości są rzeczą świętą! Z drugiej strony nie wolno też jechać za wolno, bo zostaniemy oblani za utrudnianie ruchu. Należy jechać nie szybciej i nie wolniej niż dozwolona prędkość.
W wielu ośrodkach egzaminowania na prawo jazdy zdawalność jest bardzo niska. Jeszcze kilka lat temu powiedziano by, że ma to związek z łapówkarstwem wśród egzaminatorów. Rzeczywiście, był to poważny problem. Proceder kwitł, i był właściwie bezkarny. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych egzaminatorzy mogli wymuszać na osobach egzaminowanych opłaty za zdanie egzaminu. Często czuli się tak bezkarni, że mówili o tym wprost. Zdanie egzaminu kosztowało od kilkuset do nawet kilku tysięcy lat. Ale ludzie płacili, choć było to nielegalne. Ale cóż mieli zrobić, ostatecznie danie łapówki okazywało się tańsze niż wielokrotne zdawanie egzaminów, bo przecież egzaminatorzy kryminaliści oblewali nawet dobrze jeżdżących. Na szczęście proceder ten w wielu miastach jest już sprawą przeszłości. Wielu nieuczciwych, wymuszających łapówki egzaminatorów stanęło przed sądem. Wielu z nich zostało ukaranych, w tym karami więzienia. Można powiedzieć, że nastąpiła wymiana generacji wśród egzaminatorów. Poza tym nastąpiła reorganizacja samych egzaminów tak, aby uniemożliwić wręczanie łapówek oraz zdawanie egzaminów przez osoby, które nie spełniają wymagań, ale wcześniej korumpowały egzaminatora. W samochodach zainstalowano kamery, które rejestrują przebieg egzaminu, później nagrania są przechowywane przez pewien określony czas, aby móc wrócić do egzaminu i sprawdzić jego przebieg. Nagrywany jest też dźwięk, rozmowy egzaminowanego z egzaminowanym. Wszystko jest do sprawdzenia w razie oskarżeń o korupcję. Jest to również idealna sytuacja dla zdających. Jeśli sądzą, że przez cały egzamin nie zrobili aż tylu błędów by ich oblać, jednym słowem że powinni zdać. Mogą wtedy wystąpić z wnioskiem o ponowną analizę egzaminu do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Nagranie z egzaminu będzie przeanalizowane ponownie. Jednak oczywiście nie można na tej podstawie mieć zaliczonego egzaminu. Jedyne, co można uzyskać, to prawo do bezpłatnego powtórzenia egzaminu.
Po skończonym kursie w szkole nauki jazdy mamy możliwość przystąpienia do egzaminu na prawo jazdy. Im szybciej to zrobimy tym lepiej. Bądźmy jednak dobrze przygotowani psychicznie. Egzamin na prawo jazdy to wielki stres i nie każdy jest w stanie go pokonać za pierwszym razem. Pamiętajmy jednak że nie jest to żadna porażka i do egzaminu możemy podejść już w następnym terminie. Na początek zostaniemy dopuszczeni do egzaminu teoretycznego. W czasie dwudziestu pięciu minut będziemy odpowiadać na osiemnaście pytań. Jeśli szkoła jazdy, w której odbywaliśmy kurs była szkoła solidna to zdanie części teoretycznej nie będzie większym problemem. Do obsługi komputera bo na nim będziemy pokonywać kolejne pytania testów będzie służyła nam specjalna klawiatura. Nawet dla niezaznajomionych z komputerem będzie to bardzo proste w użyciu urządzenie. Na każde pytanie można zaznaczyć nawet trzy odpowiedzi, dlatego też warto uważnie czytać pytania i każdą odpowiedź. Następnym etapem jest plac manewrowy. Na placu manewrowym mamy obowiązek wykonać zestaw ćwiczeń który został wylosowany. Każde ćwiczenie możemy wykonać dwa razy jeśli nie udało nam się za pierwszym razem. Gdy wsiądziemy do auta pamiętajmy aby dobrze przygotować sobie auto do jazdy. Ustawmy odpowiednio fotel i co najważniejsze lusterka. Po zapięciu pasów możemy uruchomić silnik i wykonać jazdę manewrową. Po ukończonym pomyślnie egzaminie na placu manewrowym możemy przystąpić do jazdy miejskiej, dla niektórych najtrudniejszy etap egzaminu na prawo jazdy. Nastawmy się jednak pomyślnie, starajmy się myśleć o przepisowej jeździe a nie o egzaminatorze. Pamiętajmy o zachowaniu odpowiedniej prędkości jak również jak również starajmy się nie jechać zbyt wolno. Każda zbyt wolna jazda jest jazdą mało dynamiczną co może być powodem do oblania naszego egzaminu. Słuchajmy uważnie egzaminatora i wykonujmy jego polecenia, tak jak na placu manewrowym i tutaj mamy możliwość popełnienia dwóch błędów. Jeśli nie uda nam się za pierwszym razem nie ma się czym przejmować, warto przeanalizować swoje błędy i być może dokupić dodatkowe godziny w szkole jazdy.